sobota, 27 lutego 2010

Pink Horror - Responsibility Drink

Nie należę do osób liczących godziny spędzone w pracy, przejeżdżam koło 9 i o 17 nie wstaję od biurka. Wstaję jak skończę, a w środę skończyliśmy o wpół do pierwszej. Noc po całym dniu pracy to nie jest najlepszy moment na zmiany w systemie i szkoda kiedy kierownik projektu tego nie wie, wiec siedzieliśmy do oporu. Wiedziałam że ten projekt kiedyś odchoruję, ale myślałam że po jego zakończeniu a nie w trakcie.

W czwartek nie byłam w stanie pojechać na testy, jak tylko ból głowy odpuścił na tyle że byłam w stanie w miarę logicznie myśleć pojawiło się poczucie winy. Bo jak to tak można wziąć urlop w ostatniej chwili, nie pojechać na spotkanie. Nie pomogła informacja że tak naprawde wcale nie byłam tam potrzebna, że to by był i tak zmarnowany dzień. Cholerne poczucie obowiązku.

Powinni to jakoś ze mnie wyciągać, butelkować i sprzedawać... strawberry flavor, as seen on TV.

P.S. Niektórym osobom powinno się to chyba ładować przymusowo, w zastrzykach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz